Frywolitki i sztuka Laury Bziukiewicz
Kurpiowska Puszcz Zielona
Forum Puszcz Zielona
Bursztyn na Kurpiach
Kurpiowska Biżuteria
Kurpiowskie ozdoby Wielkanocne
Google
kurpie.com.pl internet
Muzeum Kurpiowskie w Wachu
Kurpiowskie zdoby na Bożenarodzenie
Galeria/Foto - Kurpie Kurpiowska Puszcz Zielona

.

Webmaster: Zdzisław Bziukiewicz

tel. 0607-676356

 

Dalsze rozpowszechnianie materiałów opublikowanych  w www.kurpie.com.pl jest zabronione bez zgody właściciela. Podstawa prawna: art. 25 ust. 1 pkt 1 b ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

 

Copyright kurpie.com.pl / Zdzisław Bziukiewicz 2007

W Domu Kurpiowskim

Muzeum Kurpiowskie w Wachu
Kurpie - informacje

Pojęcie higieny osobistej i czystości bardzo się zmieniło na przestrzeni XX wieku. Powszechny dostęp do środków piorących, mydeł, szamponów, detergentów, preparatów owadobójczych przy jednoczesnej edukacji zdrowotnej w szkołach, placówkach medycznych i poprzez środki masowego przekazu zaowocował radykalnym wzrostem świadomości społeczeństwa w tym zakresie. Zjawisko te nie ominęło również ludności na wsi, jednak ten proces następował o wiele wolniej niż w mieście.

Dawne sposoby walki z brudem oraz narzędzia do tego celu używane są bardzo interesujące dla współczesnego człowieka, który w świecie wszędobylskiej chemii zastanawia się, jak z tymi problemami kiedyś sobie radzono.

 

W Muzeum Kurpiowskim w Wachu jeden z działów ekspozycji poświęcony został właśnie takim sprzętom, które służyły miejscowym ludziom od końca XIX wieku do lat 50-tych wieku XX do robienia prania.

Czynnością tą zajmowały się dawniej tylko kobiety. Z tego powodu generalne, czyli duże pranie wykonywane było cztery razy do roku - przed Świętami Bożego Narodzenia i Wielkanocy, a także żniwami i wykopkami, by kobiety mogły swobodnie iść do pomocy w polu i mieć zmagazynowany zapas bielizny na ten okres czasu.

 

Naczyniami wykorzystywanym do prania były różnego typu duże „miski”- czyli balie , tyny, niecki – drewniane (dłubane z pnia lub klepkowe), a po II Wojnie Światowej metalowe.

W czasach, gdy mydło było na wsi niedostępne (do lat 30-tych XX wieku) kobiety używały zamiast niego ługu, czyli popiołu z drzew liściastych (olchy, olszyny), który w gorącej wodzie rozpuszczał zastarzały brud. Popiół wkładany był do płóciennego woreczka i po wielokrotnym zanurzeniu w gorącej wodzie wyciskany do zgromadzonej w tynie bielizny.

Tyna była dużym (1,5 średnicy) rozszerzającym się ku górze klepkowym naczyniem, z wydrążonym w dnie niewielkim otworem. Dziura ta była zatykana na czas namaczania ubrań w ługu długim dopasowanym do średnicy otworu drążkiem. Później, gdy woda wystygła i wymagała podgrzania, aby ją wylać wystarczyło wyjąć drążek i woda z ługiem ściekała do podstawianego naczynia. W tym celu tyna stawiana była na specjalnym drewnianym trójnogu .Odzyskana woda była podgrzewana i ponownie wykorzystywana .

Wyługowana bielizna wymagała później potraktowania kijanką. Kijanka to jakby prostokątna deska, długości ok. 25-30 cm z krótką centralnie umieszczoną rączką, wyciosana z jednego kawałka drewna o grubości ok.8 cm. W zbiorach Muzeum  Kurpiowskiego w Wachu znajduje się ich 8 sztuk.

Piorąca kobieta rozciągała pranie na ławie (kamieniu lub pomoście), polewała je wodą i jednocześnie uderzała w nie płaską stroną kijanki, dopóki z odzieży nie zaczęła wypryskiwać czysta woda. Była to męcząca praca z powodu niewygodnej pochylonej pozycji, a w czasie zimy - przejmującego chłodu.

Gdy szare mydło stało się powszechnie dostępne, kijanka przestała by potrzebna i wykorzystywana była do obtłukiwania główek lnu.

 Zmieniła się również technika prania. Do użycia weszły tary - najpierw drewniane, później metalowe i szklane. W muzeum udało się zgromadzić ich sporą kolekcję.

Tary mają kształt prostokąta (30x50 cm), a większą część ich powierzchni zajmują równolegle leżące wybrzuszenia.8 starszych metalowych tar, ma drewnianą obudowę zrobioną z wąskich (2 cm szerokości) deseczek, natomiast 7 nowszych powojennych wykonanych z fabrycznej ocynkowanej blachy nie posiada żadnej obudowy, za to z tyłu mają po dwa metalowe uchwyty służące do zawieszania ich na brzegu balii. Ostatnia tara jest wykonana z grubego karbowanego szkła, ma drewniana obudowę i mimo pozornie kruchego wyglądu używana była tak samo jak te metalowe.

Pranie na tarach polegało na energicznym pocieraniu o jej karbowaną część namydlonej bielizny i „zdzieraniu” w ten sposób brudu.

Gdy pranie było już czyste, następował kolejny etap, czyli płukanie.

Odbywało się ono zazwyczaj na dworze, choć w porze zimowej również w domu. Płukanie na zewnątrz było wygodniejsze ze względu na nieograniczony dostęp do bieżącej wody w postaci rzeki, stawu lub studni. Natomiast czynność ta wykonywana w kuchni wymagała wielokrotnego dźwigania ciężkich ceberków (później wiader) z wodą. Do noszenia ich służyły nosidła (pydy).

W Muzeum Kurpiowskim w Wachu znajdują się takie nosidła. Wyciosane zostały z długiego na ok.1,5m drąga, który na wysokości karku ma rozszerzoną owalną część z wydrążonym na szyję półkolistym zagłębieniem, a na obu jego końcach znajdują się łańcuchy metalowe z haki do zawieszania na nich wiader.

Ekspozycję w tym temacie uzupełniają ceberki (3 dłubane z pnia i 3 klepkowe), metalowe wiadro, stojące na specjalnych niskich trójnożnych stojakach oraz 2 duże drewniane (1,5 m średnicy) balie.

Odzież i inne wyprane rzeczy rozwieszano na płotach, by przeschło, a w czasie zimy również na rozciągniętym nad płytą kuchenną sznurze lub na strychu.

Później w celu zmiękczenia i wygładzenia pranie maglowano. Czynność tą wykonywano poprzez nawinięcie równo złożonej bielizny na drewniany wałek (grubości ok. 5 cm i długości ok.50 cm) i przyciskaniu jej karbowaną maglownicą przy jednoczesnym jej „turlaniu” po ławie.

Maglownica to długa (0,5 -0,7 m)płaska i gruba (5-7 cm) deska z jednej strony nacięta poprzecznie w liczne karby, o rożnej grubości nacięcia, z centralnie ulokowanym uchwytem w postaci okrągłego drążka (długości ok.15 cm). Szerokość maglownic była różna - od wąskich (10 cm) do szerokich (35 cm). Te ostatnie były bardzo ciężkie i służyły do wygładzania grubych tkanin, jak poszwy i buronki. W muzeum prezentowane są oba typy maglownic (5 wąskie i 1 szeroka).

Po II Wojnie Światowej na wieś kurpiowską zaczęły trafiać poniemieckie wyżymaczki, które służyły również do maglowania ubrań. W Muzeum Kurpiowskim w Wachu prezentowane są dwa takie urządzenia, o konstrukcji dwóch drewnianych wałków umocowanych w drewnianej obudowie, których rozstaw regulowany był za pomocą 2 metalowych śrub. Wyżymaczki te były mocowane w zależności od potrzeby do brzegów balii lub ławy.

Wymaglowaną odzież i bieliznę gospodynie układały w drewnianych skrzyniach, a w bogatszych domach na pólkach dwudrzwiowych szaf. By uchronić je przed „nieproszonymi” gośćmi, takimi jak mole, pluskwy i inne insekty, między ubraniami umieszczały płócienne woreczki z mocno pachnącymi ziołami (bagno, wrotycz).

W Muzeum Kurpiowskim w Wachu nie tylko można obejrzeć naczynia i sprzęty służące do prania i maglowania, ale także  poznać w praktyce, jak dawniej radzono sobie z tymi czynnościami podczas warsztatów poświęconych temu zagadnieniu.

 

 

Styczeń 2014 r. Laura Bziukiewicz

 

Szczegóły jak z nami umówić się na warsztaty z prania są na stronie - http://www.muzeum.kurpie.com.pl/index_pliki/page0002.htm

Jak dawniej na Kurpiach

o czystość dbano?

ceberek i tyna
ceberek
tara
pranie - warsztzty
ekspozycja w Muzeum Kurpiowskim w Wachu
kijanki
magiel
maglownica duża
maglownice małe
nosidła do wody - pledy
tara
tara
pranie - warsztzty
pranie - warsztzty
pranie - warsztzty